W stronę słońca czyli reflexów wyprawa do Chorwacji (i nie tylko) - 2017

Awatar użytkownika
reflexes
Moderator
Moderator
Posty: 4903
Rejestracja: czwartek, 10 sty 2013, 10:16
Lokalizacja: Quedin / Insula Sanctae Mariae / Marienwerder / Kwidzyn (pomorskie)

W stronę słońca czyli reflexów wyprawa do Chorwacji (i nie tylko) - 2017

Postautor: reflexes » wtorek, 8 sie 2017, 19:28

Od dawna nam się marzyła taka podróż ale z jednej strony mieliśmy sporo do zobaczenie w Polsce, a drugiej strony były pewne obawy, że daleko, że z przyczepą, że dużo kasy trzeba itp. itd. W zeszłym roku jednak wymarzliśmy i zmokliśmy tak bardzo na wakacjach, że ostatecznie zapadła decyzja o wyjeździe w jakiś cieplejszy region. Trochę się miotaliśmy czy Włoch czy Chorwacja ale Włochy to jeszcze dalej i jeszcze drożej więc bardziej skłanialiśmy się ku Chorwacji.

Pewnego listopadowego wieczoru, w pewnym mieszkaniu w Zabrzu, przy konsumpcji lemoniady domowej roboty, z pewnym kolegom się zgadaliśmy, że planowo urlop mamy w tym samym czasie i że on z rodziną wybiera się po raz drugi właśnie do Chorwacji. Trudno było nie skorzystać z takiej okazji, z wiedzy doświadczonego kolegi i zaproszenia do wspólnego wyjazdu więc zapadła decyzja „JEDZIEMY DO CHORWACJI”.

Tym oto sposobem, po długiej lekturze zasobów internetowych, wszem i wobec znanych stron o Chorwacji, po wielu pytaniach tu i tam, po długich przygotowaniach, załatwieniu wszelkich formalności, ubezpieczeń, EKUZów itp. 15 lipca 2017 (sobota) o godzinie 6.00 rozpoczęła się nasza podróż, która wyglądała mniej więcej tak

W podróży towarzyszyli nam dzielnie nasi znajomi dla których była to tak naprawdę druga wyprawa z przyczepą i to od razu tak daleka.
Cro2017 0020.JPG

Żeby się nie rozczarować zbyt mocno planowałem, że spokojnie zrobimy po jakieś 500-600 km dziennie i w poniedziałek na obiad odjedziemy do miejsca przeznaczenia od którego dzieliło nas bagatela 1500 km. Z reguły zakładam wariant pesymistyczny, bo wolę być miło zaskoczony niż rozczarowany i tak też się stało jak po dokładnie 33 godzinach i 30 minutach (22 godziny fizycznej jazdy, reszta to przystanki i nocleg) zameldowaliśmy się na Kamp Kalebić w miejscowości Betina. Pierwszego dnia zrobiliśmy 1020 km i gdyby nie nasze panie to dojechalibyśmy do Chorwacji. Niestety po północy prawie siłą zmusiły nas do przerwy na drzemkę mimo że bardzo dobrze się nam jechało. Wybraliśmy trasę przez Słowację i Węgry i mimo, że nie wiem jak się jedzie przez Czechy Austrię i Słowenię to polecam tą, bo ruch w sumie nie wielki, a na oko z 90% to autostrady i ekspresówki.

Chorwacja od samej granicy przywitała nas silnym wiatrem i wcale niezachęcającą temperaturą
Cro2017 0008.jpg

ale jak to mówią im dalej w las tym więcej drzew tak tu im dalej tym cieplej :-) aż po przekroczeniu gór w rejonie miejscowości Sveti Rok ukazał się nam Adriatyk i iście tropikalny klimat.
Cro2017 0032.JPG

Na miejscu dołączyliśmy do wyżej wspomnianego kolegi czyli Fiaciora75 wraz z załogą oraz kilku innych załóg z forum pozytywni.info i się zaczęło :mrgreen:
Gorąco, słona jak diabli woda w której nie da się popływać i ponurkować, bo ma taką wyporność, że trzeba sobie kamień do szyi przywiązać, cykające bez przerwy cykady, hałasujące motorówki, gorąco, jeżowce, gorąco, łażące pod nogami kraby, plaża kamieniołom, gorąco, drogie piwo i już po dwóch dniach żałowaliśmy, że nie pojechaliśmy na Hel :lol: :lol: :lol:

Hehe to oczywiście żart. Bałem się, że faktycznie będę cierpiał z powodu upału jednak mimo ponad 30 st. C bliskość wody powodowała, że było ciepło ale przyjemnie, a w każdym momencie można było wskoczyć do wody i się schłodzić chociaż też nie przesadnie, bo woda miała 26 st. Woda fakt słona ale ma to swoje zalety, bo można sobie na niej leżeć bez materaca. Cykady hałasują ale tym co są w głębi kempingu, tym co przy plaży mniej, bo nie ma krzaczorów na których te owady żyją. Kraby traktowaliśmy jako zjawisko i co wieczór (największa ich aktywność jest po zmroku) wypatrywaliśmy z latarkami ciekawych okazów. Do jeżowców z czasem się przyzwyczailiśmy, wiedzieliśmy gdzie są, a gdzie nie i obyło się bez większych przygód. A i piwo ostatecznie udało się znaleźć w akceptowalnej cenie.
Cro2017 0081.JPG


Na błogim lenistwie, kąpielach wodnych i słonecznych, nocnych rozmowach mijały kolejne dni ale systematycznie przeplatane były aktywnością szwędaczo-poznawczą, bo jakże można być i nie zobaczyć. Poza Pakostane, Drage, Biogradem do których to jeździliśmy systematycznie na lody, zakupy itp. uskuteczniliśmy w mniejszym lub większym gronie wycieczki do Zadaru, Splitu, Trogiru i Szybeniku (podziwiać architekturę miast), rejs statkiem na archipelag Kornati i wycieczkę do NP Krka (podziwiać uroki nieskazitelnej przyrody).

Trudno w słowach opisać uroki chorwackich miast i przyrody więc pokaże to na fotkach poniżej.
Zadar
Cro2017 0240.JPG

Cro2017 0229.JPG

Cro2017 0233.JPG

Cro2017 0239.JPG


Split
Cro2017 0619.JPG

Cro2017 0661.JPG

Cro2017 0671.JPG

Cro2017 0697.jpg


Trogir
Cro2017 0713.JPG

Cro2017 0720.JPG

Cro2017 0723.JPG

Cro2017 0724.JPG


Szybenik
Cro2017 0813.JPG

Cro2017 0859.JPG

Cro2017 0874.JPG

Cro2017 0897.JPG


Kornati
Cro2017 0515.jpg

Cro2017 0539.JPG

Cro2017 0550.JPG

Cro2017 0555.JPG


NP Krka
Cro2017 0948.JPG

Cro2017 0986.jpg

Cro2017 1014.JPG

Cro2017 1030.JPG

Cro2017 0944.JPG


Jedyne co nas zawiodło to NP Krka. Widoki może i piękne jednak ilość ludzi przerażająca. Tak jakby zmiksować wszystkich z Krupówek i Monciaka i wcisnąć ich na metrowej szerokości deptak przez park. Zresztą zobaczycie sami. Rozumiem, że kasa itp ale zabija to kompletnie radość z tej wycieczki.
Cro2017 0975.jpg


Po 12 dniach w piątek 28 lipca nadeszła najmniej przyjemna chwila pożegnań i wyjazdów. Cała ekipa ze Śląska kończyła urlop i wracała do domów. Nasi znajomi mimo, że mieli jeszcze kilka dni wolnych postanowili też udać się do dom, a my postanowiliśmy wykorzystać trzeci tydzień urlopu na małe szwendanie.

Pierwszy na celowniku pojawił się Balaton i tak to zakotwiczyliśmy w pierwszej napotkanej na trasie miejscowości Balatongyorok na kempingu Castrum. Pogoda nie zachęcała do kąpieli ponieważ zanosiło się na ulewę więc zabraliśmy kurtki przeciwdeszczowe i udaliśmy się do pobliskiego Kaszthely. Późno już było więc pokręciliśmy się trochę po starówce, wciągneliśmy pyszną zupę gulaszową i paprykę faszerowaną w klimatycznej knajpce i wróciliśmy na kemping. Kolejne dwa dni minęły na kąpielach wodnych i słonecznych. Balaton jednak nie zrobił na nas wrażenia. Jakby kolejność była odwrotna to może tak ale po 12 dniach nad Adriatykiem stwierdziliśmy, że nic ciekawego. Ot jezioro jakich wiele tylko duże.
Cro2017 1205.JPG

Cro2017 1255.jpg


Trzeciego dnia wieczorem zwinęliśmy obóz i przenieśliśmy się do Lipót na kemping z basenami termalnymi Lipóti Termál- és Élményfürdő. Zdając sobie sprawę z cen (200 pln za zestaw bez prądu i 2+2 - w cenie baseny :roll: ) na tym kempingu celowo przyjechaliśmy wieczorem żeby noc spędzić na pobliskim parkingu dla oczekujących na wjazd i z samego rana zaraz po otwarciu zameldować się i korzystać z atrakcji. Zameldowaliśmy się na dwie doby i całe dwa dni praktycznie od otwarcia do zamknięcia (9.00-20.00) spędziliśmy w basenach. Dzieciaki w siódmym niebie, my trochę mniej ale cóż się nie robi żeby dzieci były szczęśliwe.
Cro2017 1311.JPG

Cro2017 1326.JPG


Jak już nasiąkliśmy wodą do granic wytrzymałości stwierdziliśmy, że niestety czas małymi krokami wracać do domu ale po drodze stanęła nam jeszcze Bratysława i grzechem byłoby się w niej nawet na chwilę nie zatrzymać. Zatrzymaliśmy się na kempingu Złote Piaski i oczywiście od razu wybraliśmy się na wycieczkę po mieście. Niestety upały dały nam się mocno we znaki (chyba był to najcieplejszy dzień naszego urlopu) i po kilku godzinach spacerowania po pięknej starówce, klimatycznych uliczkach wróciliśmy na kemping odpocząć i nawodnić się :lol: . Na kempingu poznaliśmy przemiła rodzinkę z Sobieszewa :shock: która to zahaczyła nas gdy zobaczyła nasze rejestracje, a w trakcie rozmowy okazało się, że nasza trasa urlopu pokrywa się z ich trasą. Różnica była tylko taka, że my już wracaliśmy, a oni dopiero jechali i to też pierwszy raz więc do późnych godzin nocnych my im opowiadaliśmy, a oni słuchali z zaciekawieniem naszych opowiadań.
Cro2017 1426.JPG

Cro2017 1459.jpg

Cro2017 1472.jpg

Cro2017 1474.jpg


Następnego dnia zwinęliśmy żagle i wróciliśmy do Polski, zatrzymując się jeszcze po drodze, na 2 noce u teścia na Śląsku.
Tu też dane mi było zmierzyć się z największym hamburgerem jaki w życiu swoim widziałem. Niestety poległem z kretesem chyba nawet nie w połowie. :shock: :o :roll:
Cro2017 1506.jpg

Trzy tygodnie szybko minęły i niestety trzeba było wracać do rzeczywistości.
Podsumowując:
Przejechaliśmy 3950km.
Za kierownicą spędziłem łącznie 65 godzin.
Odwiedziliśmy 3 kraje i o ile dobrze pamiętam około 15 miast i miasteczek.
Spaliliśmy w zaokrągleniu 370l ON co daje średnie spalanie na poziomie 9,4 l/100km.
Mandatów 0 (Przynajmniej na razie i mam nadzieję, że żaden liścik nie przyjdzie ;) ).
Awarii 0.

Wyjazd udał się w 100% dzięki pomocy tych bardziej doświadczonych kolegów oraz forumowiczów którzy byli łaskawi udzielać rzeczowych odpowiedzi na moje może czasem dla nich głupie pytanie. Za to oczywiście dziękujemy.

Na koniec jeszcze kilka zdań o finansach. Ile wydaliśmy to wydaliśmy. Nie chodzi o szczegóły. Porównując jednak do lat poprzednich wcale nie jest to jakaś kolosalna różnica. Podobnie jak w Polsce też nie sknerzyliśmy bardziej niż tego wymaga sytuacja. Dzieci chciały lody były lody, chcieliśmy popróbować tamtejszej kuchni próbowaliśmy, chcieliśmy wypić piwo to je piliśmy.
W Polsce potrafiliśmy też robić po 3 tys. km więc koszt paliwa podobny.
Dodatkowy koszt to autostrady. W Polsce z przyczepą płatnymi nie jeździmy raczej. Tu nie było wyjście, bo teren nieznany więc tak łatwiej i wygodniej. Koszt autostrad to winiety miesięczne na Słowację i Węgry 140 zł i autostrada w Chorwacji płatna na bramkach w naszym przypadku około 300 zł w dwie strony.
Ceny żywności według moich obliczeń średnio o 50% wyższe. Wszystko oczywiście zależy od produktów ale tak sobie to uśredniłem mniej więcej po tych towarach które kupowaliśmy. Sporo suchego prowiantu (makarony, kasze, ryż, sosy, fixy, zupki chińskie, gorące kubki) zabraliśmy z Polski i starczyło tego na cały wyjazd, a sporo jeszcze wróciło. Zaprawiliśmy trochę mięsa w słoiki i z tego mieliśmy z 5-6 obiadów plus chyba 2 w ramach transakcji wymiennej ze znajomymi, że raz oni coś gotowali raz my.
Woda. Ktoś mnie straszył, że wydam na to majątek. Lidlowa woda mineralna 1,5l to około 1,5 pln czyli bez tragedii. Wcale nie szło jej więcej jak u nas, a do tego mieliśmy też dzbanek Brity więc dało się tu jeszcze kilka groszy urwać chociaż bez przesady. Zabraliśmy go z obawy przed ceną wody butlekowanej, jednak korzystaliśmy rzadko.
Z dodatkowych kosztów to jeszcze doszły ubezpieczenia assistance i podróżne zdrowotne w kwocie około 450 zł, których w Polsce nie wykupuję.
Doszło jeszcze kilka drobnych zakupów ale tego nie liczę, bo to jakieś grosze, a zakupione rzeczy przydadzą się też na innych wyjazdach.
Ceny kempingów. To poza paliwem najważniejszy i największy wydatek. Najdroższy był kemping w Lipót, bo niecałe 200 pln za dobę ale w zamian oferował pełną infrastrukturę basenową bez ograniczeń. Kemping w Bratysławie i Balatongyorok to około 100 zł, a Kalebić na którym byliśmy najdłużej to (po negocjacjach) 80 zł za dobę za nasz zestaw i załogę bez prądu. Porównując to do atrakcyjnych turystycznie miejsc w Polsce lub kempingów nad polskim morzem można uznać, że jakoś specjalnie drogo nie było. Ba, kemping w Chorwacji wychodził mniej niż większość nadmorskich w Polsce. Tu jednak cena wyjściowa była wyższa ale z racji tego, że było nas 8 zestawów to udało się wynegocjować solidne zniżki.

Trafiliśmy też na ślad polskiej motoryzacji, niestety w stanie jak widać :(

Cro2017 0311.jpg

Cro2017 0312.jpg
Kia Sportage II 2.0 CRDi + Chateau Cantara 908 wcześniej Niewiadów N126N
2017 - 38 nocy, 4880 km
2016 - 42 noce, 3840 km

Awatar użytkownika
kaiman
Posty: 414
Rejestracja: czwartek, 10 gru 2015, 15:29
Lokalizacja: KR / RDE

Re: W stronę słońca czyli reflexów wyprawa do Chorwacji (i nie tylko) - 2017

Postautor: kaiman » wtorek, 8 sie 2017, 20:41

Bardzo ciekawa relacja. Mnie osobiście marzy się w przyszłym roku podobna wyprawa.
W jaki terminie byliście w Lipót? Ja spędziłem tam tydzień 16-23.07. Wg mnie jeden z lepszych kempingów na Węgrzech, choć nie tani.

Awatar użytkownika
reflexes
Moderator
Moderator
Posty: 4903
Rejestracja: czwartek, 10 sty 2013, 10:16
Lokalizacja: Quedin / Insula Sanctae Mariae / Marienwerder / Kwidzyn (pomorskie)

Re: W stronę słońca czyli reflexów wyprawa do Chorwacji (i nie tylko) - 2017

Postautor: reflexes » wtorek, 8 sie 2017, 21:05

My byliśmy w Lipót 31.07 i 01.08. Nam dwa dni wystarczyło. Nie ma co marzyć, trzeba jechać. My planowaliśmy inne rzeczy na przyszły rok i wakacje gdzieś niedaleko po taniości ale stwierdziliśmy, że to może poczekać i za rok robimy replay z Chorwacji tyle tylko, że pewnie inny region wybierzemy.

Ps. Nie wiem czemu ale u mnie cała relacja w tapatalku źle się wyświetla. Fotki są nie tam gdzie były na kompie.
Kia Sportage II 2.0 CRDi + Chateau Cantara 908 wcześniej Niewiadów N126N
2017 - 38 nocy, 4880 km
2016 - 42 noce, 3840 km

Awatar użytkownika
Fiacior75
Fanklubowicz
Fanklubowicz
Posty: 798
Rejestracja: niedziela, 7 cze 2015, 22:02
Lokalizacja: Ruda Śląska

Re: W stronę słońca czyli reflexów wyprawa do Chorwacji (i nie tylko) - 2017

Postautor: Fiacior75 » wtorek, 8 sie 2017, 21:12

Tomek brawo za relacje!!! Super!
Fiat125 1975r.
N_250 1981r
N-126es 1986r(sprzedana)
N-132T 1976r
Komar231B 1962r, Komar232 1965r, Komar2320 1973r, Komar2320 1978r
Wigry 1975r, Wigry1 1976r, Wigry 3 1991r
Nissan X-Trail
Adria Unica 5204

Samoogon
Posty: 52
Rejestracja: środa, 26 lip 2017, 14:42
Lokalizacja: Częstochowa

Re: W stronę słońca czyli reflexów wyprawa do Chorwacji (i nie tylko) - 2017

Postautor: Samoogon » wtorek, 8 sie 2017, 21:51

Hmmm
Cykady! Marzę o tym żeby znów usłyszeć ten dźwięk!
Pierwszy dzień to szaleństwo, wydaje się że nie będzie można tego znieść, później kiedy zamilkną to czegoś brakuje :)
Gratuluję wycieczki, kocham ten kraj!
Mógłbym tam żyć o chlebie i wodzie, byleby być...

Awatar użytkownika
reflexes
Moderator
Moderator
Posty: 4903
Rejestracja: czwartek, 10 sty 2013, 10:16
Lokalizacja: Quedin / Insula Sanctae Mariae / Marienwerder / Kwidzyn (pomorskie)

Re: W stronę słońca czyli reflexów wyprawa do Chorwacji (i nie tylko) - 2017

Postautor: reflexes » wtorek, 8 sie 2017, 21:59

No nie wiem. My staliśmy daleko od drzew i krzaków więc w ogóle ich nie słyszeliśmy ale jak chodziłem do łazienek i widziałem namioty czy przyczepy w krzakach albo pod drzewami od których aż dudniło od cykania to się zastanawiałem jak oni tam śpią i funkcjonują.
Co do reszty się zgadzam. Też chętnie bym już tam wrócił, szczególnie jak wychodzę rano do pracy, a za oknem 13 stopni.
Kia Sportage II 2.0 CRDi + Chateau Cantara 908 wcześniej Niewiadów N126N
2017 - 38 nocy, 4880 km
2016 - 42 noce, 3840 km

Samoogon
Posty: 52
Rejestracja: środa, 26 lip 2017, 14:42
Lokalizacja: Częstochowa

Re: W stronę słońca czyli reflexów wyprawa do Chorwacji (i nie tylko) - 2017

Postautor: Samoogon » wtorek, 8 sie 2017, 22:49

:)
Ja szukałem drzew i kiedy zaczęły grać stwierdziłem, że tam oszalejemy. Jak zmieniłem kemping to po kilku dniach cieszy szukałem tych cykad. Chyba jakieś zboczenie, bo są na prawdę głośne :)

Awatar użytkownika
reflexes
Moderator
Moderator
Posty: 4903
Rejestracja: czwartek, 10 sty 2013, 10:16
Lokalizacja: Quedin / Insula Sanctae Mariae / Marienwerder / Kwidzyn (pomorskie)

Re: W stronę słońca czyli reflexów wyprawa do Chorwacji (i nie tylko) - 2017

Postautor: reflexes » środa, 9 sie 2017, 06:42

Oj tak. Ktoś mnie uprzedzał żeby zabrać stopery ale nie chciało mi się wierzyć, że mogą być potrzebne, a mogą jeżeli stoi się na zarośniętej cześci kempingu. Odgłos tych robalków jest naprawdę donośny i myślę, że na dłuższą metę może być wkurzający. Oczywiście jest to sprawa mocno indywidualna.
Kia Sportage II 2.0 CRDi + Chateau Cantara 908 wcześniej Niewiadów N126N
2017 - 38 nocy, 4880 km
2016 - 42 noce, 3840 km

Awatar użytkownika
RAFALSKI
Fanklubowicz
Fanklubowicz
Posty: 939
Rejestracja: czwartek, 15 lip 2010, 16:27
Lokalizacja: Radom
Kontaktowanie:

Re: W stronę słońca czyli reflexów wyprawa do Chorwacji (i nie tylko) - 2017

Postautor: RAFALSKI » środa, 9 sie 2017, 10:39

Relacja pierwsza klasa i fajnie, że wyjazd się udał :)
BMW E36 '97 + N-127 '77 & N-132L '85
N-132L '85
N-126N '88
N-126E '85


Wróć do „Relacje z wyjazdów”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: RAFALSKI i 3 gości